THE EMBRYONAL POSITION

"Cafe Deutschland"

face productions
1998

 

[kontakt]

Projekt The Embryonal Position narodził się w 1991 roku. Duet Eglonyl Forte i Tomasz Agnostic wystąpił w Legnicy przyprawiając zgromadzoną publiczność o niezły zawrót głowy. W recenzji z tego wydarzenia lokalny tygodnik pisał: "... Elektroniczny hałas wbił w krzesła fachowców od awangardy. Laikom serce szybciej zaczęło bić, a w głowach pojawiła się rozterka: zostać czy uciekać. Na wideoekranie karminowe usta powtarzają: Embryonal Position, Embryonal Position...". Dwa miesiące potem grupa ujawniła się jeszcze raz. Potem nastała cisza, trwająca ponad sześć lat, podczas której muzycy zaangażowali się w inne projekty: Land of Great Heresie, Christblood, Radio Internationale, Grupa Twórcza Noc lub też tworząc własne projekty.

Pod koniec 1997 roku The Embryonal Position powrócił. W grudniu muzycy w rozszerzonym o trzeciego muzyka (Benicewicz) składzie. Powstała płyta, będąca jednocześnie jedynym jak dotąd dorobkiem nagraniowym grupy. Muzyka na "Cafe Deutschalnd" różni się nieco od tego co prezentował TEP w pierwszym okresie działalności. Jest mniej chropowata i hałaśliwa, ale jednocześnie dojrzalsza, bardziej przemyślana i głębsza. Muzyka inna, ale zachowująca ten sam "embrionalny" klimat.

Recenzja płyty "Cafe Deutschland", która ukazała się w miesięczniku Brum nr 5 (55) maj 1998.

Gdzieś na zupełnym uboczu muzycznej sceny od kilku już lat w Legnicy działa bez specjalnego rozgłosu postindustrialna formacja o światowym potencjale. Sztandarowa grupa tego kręgu CHRISTBLOOD ujawniła się przeszło rok temu dwoma świetnymi kasetami, teraz pod szyldem EMBRYONAL POSITION zabiera głos męska cześć zespołu. Ich materiał jest jeszcze lepszy, zdecydowanie dojrzalszy, choć z racji swej kameralnej formy na pierwszy rzut ucha może mniej efektowny niż wydawnictwa macierzystej grupy. CHRISTBLOOD pozostaje dłużnikiem sakralnego industrialu początku lat 80. z CURRENT 93, COIL i SPK na czele. EMBRYONAL POSITION przetwarza te tradycje w sposób bardziej oryginalny.

Charakterystyczne dla większości postindustrialnych grup niemiłosierne epatowanie muzycznymi i niemuzycznymi brutalizmami ustępuje tu miejsca starannej, przemyślanej i nie mniej sugestywnej bazie komporytorsko-brzmieniowej. Kręgosłup utworów jest minimalistyczny z właściwym tej formie hipnotyczno=rytualnym zacięciem, obudowany jest głębokimi, wielopiętrowymi pasażami syntezatorów i konfiguracjami sampli. Klimatyczny dark ambient, mroczne, wyrwane z bebechów pieśni, ekstatyczne i magiczne motywy rytualnej muzyki etnicznej i zaskakujące, lecz bardzo kreatywne, flirty z bitami ery techno - wszystko to składa się na porywającą muzyczną opowieść penetrującą rejony podświadomości, świat podskórnych, skrywanych żądz i wyzierających spoza nich subtelnych tęsknot, sfery wrażliwości magicznej i heretyckiej. Muzyka perwersyjna i okrutna, głęboka i piękna. Ta jedna kaseta warta jest więcej niż kilogram produktów ze sceny black metalu i gotyku.

Rafał Księżyk
 

stat4u